Wyszukaj w serwisie:


odkurzacze centralne
wnętrza

budowa

wokół domu

znajdź nas na facebook

Zostawimy Polskę drewnianą.?

4 Sierpnia 2011
Jakkolwiek drewno jest jednym z najstarszych materiałów budowlanych, przez ogromną większość historii swego zastosowania nie cieszyło się ono szczególną estymą inwestorów ani użytkowników. Na ogół widziano w nim materiał nietrwały i niebezpieczny, atrakcyjny głównie ze względu na swą taniość. Sparafrazowane w tytule przysłowie o królu Kazimierzu Wielkim, który jakoby „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną”, było największym komplementem, jakim można było obdarzyć władcę dążącego do unowocześnienia infrastruktury państwa.

Czasy jednak się zmieniają, a naszym przodkom z pewnością nie byłoby łatwo uwierzyć, że dom drewniany jest dziś na ogół wyraźnie droższy od murowanego, zaś jego posiadanie bywa synonimem snobistycznego luksusu. I jakkolwiek, jak na razie, w Polsce nie obserwujemy charakterystycznego dla wielu bogatszych krajów masowego renesansu budownictwa drewnianego, to jednak obserwacja obecnych trendów na rynku budowlanym nie pozwala wykluczyć hipotezy, że w przyszłości coraz większa liczba budowniczych domów jednorodzinnych decydować się będzie na odejście od tradycyjnej technologii murowanej na rzecz drewnianej – wobec niewątpliwych i coraz powszechniej docenianych zalet tej drugiej.

Jak mur drewno zwyciężał
Mało kto zdaje sobie dziś sprawę, że przynajmniej w naszej strefie geograficzno-klimatycznej, przez większość czasu trwania cywilizacji ludzkiej, ponad 90% ludzi spędzało całe swe życie w domach o konstrukcji drewnianej lub drewniano-ziemnej. Imponujące zabytki przeszłości, takie jak murowane pałace, świątynie czy mieszczańskie kamienice, dawały schronienie tylko stosunkowo nielicznym elitom społecznym, podczas gdy jeszcze na początku ubiegłego wieku, ogromną większość w społeczeństwach Polski i w ogóle naszej części Europy stanowili chłopi, zamieszkujący przede wszystkim drewniane chaty, wznoszone według zasad odwiecznej tradycji budowlanej. Sytuacja ta na dobre zaczęła się zmieniać dopiero wraz z rewolucją społeczno-gospodarczą, zapoczątkowaną jeszcze w XIX stuleciu. Z jednej strony, coraz więcej ludzi obierało miejski tryb życia w wielorodzinnych murowanych domach, z drugiej natomiast, coraz większa obfitość i taniość przemysłowo produkowanych materiałów budowlanych spowodowała stopniowy odwrót od drewna także i wśród mieszkańców wsi. Drewno nigdy nie było przez nich postrzegane zbyt pozytywnie, a symbolem awansu społecznego i majątkowego niejako „od zawsze” była najprymitywniejsza choćby „murowanka”. Trudno zresztą się naszym antenatom dziwić, choćby ze względów czysto praktycznych. Nie stosowanie najprostszej choćby ochrony przeciwpożarowej, przy codziennym korzystaniu z otwartego ognia i braku zabezpieczeń przed piorunami, powodowała wszak, że powszechną plagą drewniano-słomianych wsi i mniejszych miast były gwałtowne pożary, które potrafiły nieraz w kilka godzin zaprzepaścić dorobek życia całych pokoleń. W dodatku prymitywne metody obróbki drewna i ocieplania, w połączeniu z brakiem dbałości o czystość i podstawowe zasady higieny powodowały, że drewniane budynki stosunkowo szybko butwiały i odkształcały się, pokrywały pleśnią lub grzybem, a także stawały się siedliskiem dokuczliwych gryzoni czy owadów. Nic zatem dziwnego, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat tradycyjne drewniane budowle jednorodzinne zanikły niemal całkowicie, a ich nieliczne pozostałe relikty na ogół bądź osiągnęły status cenionych zabytków w skansenach, bądź też zostały zdegradowane przez właścicieli do roli drugorzędnych budynków gospodarczych. Stało się to ku niewątpliwej wygodzie użytkowników, acz niekoniecznie ku większej estetyce naszych wsi i miasteczek, jakże często zdominowanych dziś przez bezstylowe „klocki” z cegły rozbiórkowej czy szarych pustaków…

Już podróżujący po krajach słowiańskich w czasach Mieszka I arabski podróżnik Ibrahim ibn Jakub odnotował, że ówcześni Polacy na ogół mieszkali w domkach z drewnianych bali, co skądinąd dla przybysza ze skalistej i półpustynnej Andaluzji musiało być czymś nader egzotycznym. Zapisał on również, że mieszkańcy przebywają na co dzień w pomieszczeniach zwanych „al-istba” (a więc zapewne po prostu w izbach), w których zarówno śpią i jedzą, jak też m.in. urządzają sobie kąpiele parowe. Szpary w ścianach zatykają zaś „(…) czymś, co bywa na ich drzewach, podobnym do wodorostów, a co oni nazywają: meh”. Badania archeologiczne i etnograficzne potwierdziły, że drewniane chaty budowane w Polsce we wczesnym średniowieczu, pod względem konstrukcji czy rozkładu pomieszczeń były niemal bliźniaczo podobne do domów wznoszonych na wsiach jeszcze do połowy XX wieku. Te drugie, od swych poprzedników sprzed tysiąca lat, różniły się głównie zastosowaniem pieca z wyprowadzonym na dach kominem w miejsce otwartego „kurnego” paleniska, jak też większą liczbą okien, zwykle zaopatrzonych już w szklane szyby.

Drewno kontratakuje
W sytuacji tak silnego do dziś przekonania o wyższości użytkowej i prestiżowej domów murowanych nad drewnianymi, nie może dziwić wolniejszy w Polsce niż w wielu innych krajach powrót do szerokiego zastosowania drewna w budownictwie mieszkaniowym. Owa swoista „rehabilitacja” drewna wiąże się przede wszystkim z zanikaniem tych jego cech, które przez wieki stanowiły główne bolączki budowniczych i użytkowników drewnianych domów. Wynalazek odgromnika i wprowadzenie powszechnie obowiązujących norm przeciwpożarowych wpłynęło na znacznie zmniejszenie zagrożenia budynków drewnianych ogniem, czemu dodatkowo sprzyja coraz szersze stosowanie chemicznych impregnatów zdolnych zabezpieczyć drewno nawet przed stosunkowo silnym płomieniem. Podobnie jest z trwałością budowli drewnianych, w ich porównaniu z murowanymi. Chętnie uwieczniane na starych obrazach i fotografiach „zgarbione” i pokrzywione drewniane chaty wyglądały po wielu latach użytkowania tak, a nie inaczej z powodu prostego faktu, że ich konstrukcja opierana była na ogół na ubitym gruncie lub w najlepszym razie na podpiwniczeniu lepionym z surowej gliny. Tymczasem współcześnie wznoszone drewniane budynki, osadzane na trwałej podmurówce czy – najczęściej – na ławie fundamentowej wylewanej z betonu, są nie mniej sztywne i nie bardziej podatne na odkształcenia konstrukcji od murowanych; jeśli tylko oczywiście budowane są prawidłowo, z drewna o odpowiedniej jakości. Wystarczy zresztą obiektywny rzut oka na otaczającą nas zabudowę by skonstatować, że większość kilkudziesięcioletnich budynków murowanych, jeśli nie była prawidłowo utrzymywania i okresowo konserwowana, nadaje się obecnie w praktyce najczęściej do wyburzenia lub co najmniej generalnego remontu. Tymczasem przecież nie są rzadkością ponadstuletnie budynki i zespoły zabudowy drewnianej (np. w Łodzi czy w niegdysiejszych podwarszawskich miejscowościach letniskowych) znajdujące się w dużo lepszym stanie; zdarzają się nawet zabytki architektury drewnianej – głównie sakralnej – liczące sobie po kilkaset lat i wciąż dziś, tak jak przed wiekami, zagrożone bardziej przez lekkomyślnych lub wrogich ludzi niż przez rzekomą nietrwałość budulca. Podobnie zmieniły się też realia dotyczące codziennych kłopotów z użytkowaniem budynków drewnianych. Mech do zatykania szpar i glinę, jaką oblepiano drewniane ściany od zewnątrz ze względów estetycznych i termoizolacyjnych, zastąpiły już dawno nowoczesne materiały wykończeniowe i ociepleniowe. Zwłaszcza dzięki tym drugim, nowoczesne budynki drewniane, jakkolwiek nadal posiadają mniejszą bezwładność cieplną od murowanych (tj. szybciej od niech nagrzewają się, ale i szybciej stygną), to jednak w porównaniu z budynkami wzniesionymi w innych technologiach nie jest to już różnica zasadnicza. Najlepszym tego dowodem może być fakt, że domy drewniane tradycyjnie dużym powodzeniem cieszą się w krajach o tak surowym klimacie jak np. Kanada, Rosja czy państwa skandynawskie. Z kolei, ogólny wzrost poziomu higieniczno-sanitarnego, jak też większa dbałość o stan konstrukcji i innych elementów budynku spowodowały, że niepożądane w charakterze „współlokatorów” kolonie roślin, grzybów i zwierząt nie są dla dzisiejszych budynków drewnianych zagrożeniem znacząco większym niż dla jakichkolwiek innych. Wreszcie, drewno jako budulec ma niewątpliwe zalety praktyczne. „Sucha” na ogół technologia montażu elementów drewnianych, przy użyciu gwoździ i okuć, pozwala na wznoszenie budynków praktycznie niezależnie od temperatury, nawet w miesiącach zimowych. Dzięki relatywnie dużym wymiarom elementów składowych, budowa taka trwa też o wiele szybciej niż w przypadku budynków murowanych. Poza wszystkim; budynki drewniane są na ogół po prostu ładne, szczególnie dobrze komponując się z krajobrazem wiejskim czy górskim, ale także przydając niemałych walorów estetycznych zespołom zabudowy nowoczesnej. Wszystkie te czynniki po trochu sprawiają, że coraz większa liczba inwestorów decyduje się na wznoszenie budynków z drewna, wybierając jedną z najczęściej stosowanych w tym zakresie technologii, stosownie do swoich potrzeb oraz możliwości finansowych, technicznych czy organizacyjnych.

Jako surowiec organiczny drewno jest podatne na atak organizmów osłabiających jego strukturę. Dlatego, aby zabezpieczyć drewnianą konstrukcję przed ich działaniem, należy ją odpowiednio zabezpieczyć impregnatami. Tylko drewno konstrukcyjne impregnowane w należyty sposób daje gwarancję długiej żywotności domu. Impregnacja to zabezpieczenie materiału przed czynnikami zewnętrznymi, które mogą powodować sinienie czy ułatwiać penetrację drewna przez grzyby i szkodniki, za pomocą środków chemicznych dedykowanych do tego procesu. Sam proces impregnacji można przeprowadzać na kilka różnych sposobów. Najprostszym z nich jest impregnacja powierzchniowa, polegająca na pokryciu drewna środkiem chemicznym lub jego roztworem za pomocą pędzla lub wałka. Do wstępnego zabezpieczenia polecane są preparaty odznaczające się głęboką penetracją, które wnikają w strukturę drewna. Tak zabezpieczone powierzchnie można dodatkowo pokrywać preparatami barwiącymi, które także zabezpieczają przed działaniem promieni UV, wodą, sinicą. Kolejna metoda impregnacji to impregnacja zanurzeniowa, polegająca na kąpieli materiału w roztworze chemicznym w specjalnych wannach. Najbardziej skuteczny procesem jest natomiast impregnacja próżniowo – ciśnieniowa, zwana również wgłębną, polegająca na wtłaczaniu impregnatu do komórek drewna przy użyciu specjalnego autoklawu. Obecnie na rynku dostępna jest bardzo bogata oferta środków chemicznych przeznaczonych do impregnacji drewna konstrukcyjnego. Inwestor ma możliwość wybrania metody impregnacji oraz zakresu w jakim jego drewno ma być zaimpregnowane.

Domy polskie – „z drewna, lecz podmurowane”
Opisany tymi słowami dworek Sopliców z Pana Tadeusza był typowym przykładem tradycyjnego drewnianego budownictwa polskiego, którego zasady konstrukcyjne i technologiczne były bardzo podobne zarówno w chłopskich chatach, jak i w szlacheckich rezydencjach – te drugie różniły się na ogół jedynie większymi rozmiarami i staranniejszym wykończeniem, w tym m.in. właśnie owym „podmurowaniem”, będącym wyznacznikiem zamożności i solidności. Odwieczne zasady budowy domów z drewnianych bali niewiele zresztą zmieniły się i do dziś; tyle że osadzanie budynku na murowanym lub betonowym fundamencie jest już obecnie oczywistością. Domy tego rodzaju mają konstrukcję samonośną – ułożone poziomo belki (bale) drewniane zarówno stanowią konstrukcję nośną budynku, jak i spełniają rolę ścian zewnętrznych. Na nich też bezpośrednio kładzie się konstrukcję więźby dachowej, jedynie w budynkach o większej powierzchni dodatkowo podpieraną słupami wewnętrznymi (ścianki działowe, niezależnie od materiału z jakiego są wykonywane, zasadniczo nie są elementami konstrukcji nośnej). Równie długą tradycją co ta zasada konstrukcji jest metoda łączenia ze sobą bali. Istnieją dwie zasadnicze odmiany konstrukcji domów z bali drewnianych:
  • konstrukcja wieńcowa, popularna szczególnie w regionach górskich, polega na takim obrabianiu końcówek bali, by w narożach ścian łączyły się one ze sobą na przemian na zamki ciesielskie, często dodatkowo wzmacniane drewnianymi dyblami; daje to dużą szczelność połączenia, a zarazem ciekawy efekt estetyczny,
  • konstrukcja sumikowo-łątkowa polega na zastosowaniu pionowych słupów (łątek) o profilu dwuteowników, pomiędzy którymi umieszcza się poziome bale; konstrukcja taka jest nieco sztywniejsza od wieńcowej, acz ogólnie nieco bardziej kłopotliwa w wykonaniu.
Cechy użytkowe obu powyższych rozwiązań są w gruncie rzeczy zbliżone, a o wyborze jednego z nich decyduje najczęściej lokalna tradycja budowlana lub po prostu osobisty gust inwestora czy projektanta. W obu przypadkach, belki są odpowiednio profilowane i spajane ze sobą poprzecznie przez połączenia ciesielskie, na wpust i wypust lub na obce pióro. Coraz częściej spotyka się też poziome łączenie ze sobą równoległych belek na pióro i wpust, na podobnej zasadzie jak np. we współczesnych ceramicznych elementach budowlanych, co dodatkowo zwiększa sztywność i szczelność ścian. Starannie i dokładnie pod względem ciesielskim wykonane ściany z bali drewnianych zapewniają dobrą izolację cieplną i akustyczną, walory te w pełni występują jednak dopiero w przypadku bali o wyrównanych, spłaszczonych powierzchniach styku i grubości większej niż 22 cm, najlepiej wykonanych z dębu i modrzewia, które są materiałem najdroższym. Ściany cieńsze, a tym samym wykonane z tańszego materiału (zwykle jest to sosna lub świerk) wymagają zastosowania dodatkowych warstw izolacyjnych. Najczęściej szczeliny między balami zabezpiecza się od środka wełną mineralną lub pianką poliuretanową. Na tak przygotowanej ścianie kładzie się kolejno do wewnątrz warstwy: wiatroizolacyjną (wykonaną ze specjalnej paroprzepuszczalnej folii), termoizolacyjną (z wełny mineralnej), paroizolacyjną (z folii zapobiegającej zawilgacaniu ścian od wewnątrz i uciekaniu ciepła) oraz wykończeniową (najczęściej z płyt gipsowo-kartonowych). Łączna grubość wewnętrznej warstwy izolacyjnej wynosi na ogół 5÷15 cm, zależnie od grubości ścian nośnych z bali. Należy przy tym pamiętać, że drewno użyte do budowy ścian musi mieć wilgotność nie przekraczającą 20% (pożądane są wartości w granicach 16÷18%), gdyż w przeciwnym wypadku gotowym ścianom grozić może zagrzybienie i zapleśnienie, a także odkształcanie się i pękanie podczas schnięcia.

Wbrew dość powszechnemu przekonaniu, współcześnie powstające w Polsce budowle z bali drewnianych, nawet jeśli położone są w głębi szumiących dzikich borów, niekoniecznie powstają z lokalnego czy w ogóle z rodzimego surowca. Do budowy domów tego rodzaju potrzebne jest drzewo wielkogabarytowe, o które w Polsce jest trudno, gdyż wiele starych drzewostanów objętych jest różnego rodzaju ochroną. Sprawia to także, że drewno o odpowiednich cechach pozyskiwane w Polsce jest stosunkowo drogie, na co dodatkowo wpływają rosnące koszty pracy. Wszystko to powoduje, że znaczna część bali drewnianych przeznaczonych do celów budowlanych pochodzi z importu, przede wszystkim z Rosji, której zasoby leśne szczególnie w rejonach wschodnich i północno-wschodnich są ogromne, a co za tym idzie, tamtejsi dostawcy oferują drzewo tanie i stosunkowo wysokiej jakości. Jest ono na ogół wstępnie obrabiane na miejscu, natomiast schnięcie i sezonowanie odbywa się najczęściej już po dostarczeniu go do Polski, gdyż podczas długiego transportu zbyt mocno przesuszone bale łatwo pękają i ulegają innym uszkodzeniom mechanicznym.

Domy kanadyjskie – a może raczej pruskie?
Dużo tańszą, a przy tym lżejszą technologią od opisanej powyżej jest wznoszenie domów drewnianych o konstrukcji szkieletowej. Współczesne konstrukcje tego rodzaju nazywane są tradycyjnie „domami kanadyjskimi” (co jest związane ze szczególną ich popularnością w Ameryce Północnej), choć budowle oparte na zbliżonych zasadach wznoszono w Europie już w średniowieczu, a po pewnej ewolucji (polegającej na częściowym zastąpieniu drewnianego wypełnienia szkieletu ścian wypełnieniem murowanym; jest to tzw. mur pruski) wykonywane są one do dziś. Zasada konstrukcji domu „kanadyjskiego” jest prosta: szkielet drewniany, wykonany ze słupków i elementów poziomych, wypełniany jest warstwa izolacyjną (najczęściej z płyt z wełny mineralnej), a następnie obijany płytami z elementów drewnopochodnych. Ściany wykonane w ten sposób mają strukturę podobną do opisanej powyżej w przypadku zabezpieczenia izolacyjnego ścian z bali, tyle że konieczne jest w ich przypadku zastosowanie od zewnątrz dodatkowej warstwy wykończeniowej (np. sidingu). Domy tego typu mają konstrukcję modułową, często oferowaną przez producentów w postaci gotowych elementów szkieletu, izolacji i pokrycia, z których teoretycznie można samemu „poskładać” cały samodzielnie zaprojektowany dom sposobem gospodarczym. Pozorna prostota konstrukcji nie powinna jednak zmylić zwłaszcza mniej doświadczonych budowniczych – konstrukcja domu „kanadyjskiego” jest dużo mniej sztywna niż „polskiego” i wymaga zachowania ogromnej staranności na etapie wykonywania; dlatego też pożądane jest jednak, by zajmowały się tym wyspecjalizowane ekipy. Zaletami „kanadyjczyka” w stosunku do konstrukcji tradycyjnej są natomiast niższa cena, lekkość konstrukcji (pozwalająca na budowę mniej masywnej ławy fundamentowej czy podpiwniczenia), a także możliwość swobodniejszego kształtowania rzeźby budynku.

Wynikiem ewolucji tradycyjnych domów drewnianych o konstrukcji szkieletowej są domy o ścianach drewnianych (nie licząc warstw izolacyjnych i wykończeniowych), ale o konstrukcji szkieletu wykonanej z elementów stalowych lub ze specjalnych wysoko wytrzymałych tworzyw sztucznych. Rozwiązania takie zwiększają sztywność budynku, pozwalają na zwiększenie obciążenia konstrukcji (a więc wznoszenie budynków o większych gabarytach lub grubszych ścianach), jak również zwiększają nieco odporność domu na pożar. Konstrukcja taka jest jednak dużo droższa od drewnianej; powstaje też w tym miejscu zasadnicze pytanie, czy zbudowany w ten sposób dom można jeszcze w ogóle nazwać „drewnianym”…?

Domy fińskie – wielka (i mała) płyta z drewna
Nazwa „dom fiński”, podobnie jak w przypadku domów „polskich” i „kanadyjskich”, ma swoje logiczne uzasadnienie. Finlandia była państwem, który jako jeden z pierwszych, jeszcze w okresie przedwojennym, na masową skalę stosował prefabrykaty budowlane; zarówno ciężkie betonowe, jak i lekkie, wykonane z drewna i materiałów drewnopochodnych. Miało to być w zamierzeniu lekarstwem na rosnący głód mieszkaniowy w szybko bogacącym się kraju. Ta pionierska metoda okazała się skuteczna, a prefabrykaty są w Finlandii bardzo popularne aż do dziś. I jakkolwiek w wielu innych państwach (w tym w Polsce) negatywne doświadczenia z „wielką płytą” spowodowały odejście od daleko idącej segmentyzacji konstrukcji domów – skądinąd w budownictwie jednorodzinnym i tak spotykanej jedynie sporadycznie –nie dotyczy to jednak prefabrykatów drewnianych, które postrzegane są dużo lepiej od betonowych. Dzięki temu, jak też dzięki ich niewątpliwym walorom użytkowym, „domy fińskie” spotykane są także i u nas coraz częściej; przy czym nie są to już tylko niewielkie budowle o charakterze w istocie wczasowo-letniskowym, ale w coraz większej mierze „pełnowymiarowe”, coroczne domy mieszkalne dla całych rodzin. Konstrukcja domu z prefabrykowanych „klocków” oparta jest na zasadzie zbliżonej jak w przypadku domów „kanadyjskich”. Zasadnicza różnica polega na tym, że producenci domów „fińskich” oferują gotowe elementy budowlane, produkowane seryjnie w fabrykach: moduły szkieletu nośnego, złączki, ściany wielowarstwowe (najczęściej o grubości ok. 25 cm), elementy wykończeniowe itp. Taka „wielka płyta” z drewna i elementów drewnopochodnych często od razu zaopatrywana jest w elementy okienne i drzwiowe, wszelkie okucia czy fragmenty instalacji. Ogranicza to wprawdzie możliwości swobodnego kształtowania domu stosownie do konkretnych potrzeb użytkownika (normą jest zresztą oferowanie przez producentów gotowych projektów, z wykorzystaniem konkretnych elementów, realizowanych przez certyfikowane ekipy budowlane), zarazem jednak bardzo upraszcza i przyspiesza montaż ścian, który w optymalnych warunkach można skrócić nawet do zaledwie kilku godzin! Nie bez znaczenia jest też dla użytkownika objęcie tak wzniesionego domu gwarancjami producenckimi, co jest szczególnie istotne w przypadku ujawnienia się niespodziewanych wad konstrukcyjnych lub użytkowych w toku jego eksploatacji.

Domy z prefabrykatów drewnianych pojawiły się w Polsce tuż po zakończeniu II Wojny Światowej. W 1945 roku Związek Radziecki podarował odbudowującej się Warszawie większą liczbę „domków fińskich”, które dostarczane były za darmo do ZSRR w ramach kontrybucji wojennej nałożonej na Finlandię. ZSRR reeksportował duże ilości owych domków, które trafiały do Polski z tego źródła aż do połowy lat 50., w większości już na zasadach normalnej odpłatności. Wznoszono z nich na ogół różnej wielkości zespoły mieszkaniowe, przeznaczone początkowo głównie dla ludności miast zniszczonych podczas wojny, a następnie m.in. dla robotników sztandarowych „wielkich budów socjalizmu” w Krakowie (Nowej Hucie), na Górnym Śląsku i w wielu innych miejscach. Domki te, pomyślane jako tymczasowe (czas ich użytkowania planowano pierwotnie na 10 lat) okazały się zaskakująco trwałe – pomimo upływu niekiedy ponad 60 lat i częstego braku dbałości o ich stan ze strony tymczasowych użytkowników, wiele z nich spełnia z powodzeniem swoje funkcje do dzisiaj, a podziwiać je można nadal w tak prestiżowych lokalizacjach, jak np. otoczenie gmachu Sejmu. Warszawskie Osiedle Przyjaźń – niegdyś wzniesione z „domków fińskich” na potrzeby radzieckich robotników budujących Pałac Kultury i Nauki, a później nieprzerwanie przez kilkadziesiąt lat wykorzystywane jako studencki kampus – zostało nawet przed kilku laty objęte ochroną konserwatorską i jest obecnie starannie odnawiane ze środków publicznych.
 
Fot. Misoni Trade House

Autor: Zbigniew Górecki

Artykuł opublikowany w nr 3-4/2010 [33-34] dwumiesięcznika Pomysł na dom

 



Galeria:


powrót


Odwiedzono: 3990 razy
Opublikowano przez: Pomysł na dom
Data publikacji: 4 Sierpnia 2011

Podziel się    



Bruk Bet








podobne artykuły oferta eksperta






freshweb.pl | NetSoftware
2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone stat4u